• Wpisów:931
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 20:24
  • Licznik odwiedzin:15 947 / 1587 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
jeszcze ten jeden raz jesteś dla mnie jak narkotyk.





nie wiem, kim teraz jesteś. zgubiłam Cię gdzieś w tłumie codzienności.





wziąłem muzykę za rękę, poszliśmy razem na spacer.





na pewno znasz takie noce, ten destrukcyjny moment, w którym każda myśl waży grubo ponad tonę.





świat jest głuchy na twoje łzy.





niektóre rzeczy nie wrócą, i to czasami boli.





ciekawa jestem, jakbyś zareagował, gdybyś odebrał telefon, że mnie już nie ma.





zagubiona w sferze faktów, gubiąc sens dobrego taktu.





każda łza, która spłynęła po jej policzku czegoś ją nauczyła. każda życiowa porażka ją wzmocniła.





żyję choć czasem piję z zatrutego źródła, a nóż w plecy wbiłaby mi niejedna kurwa.





możesz nie widzieć nic, gdy spoglądasz mi w oczy, ten syf pozbawił mnie jakichkolwiek emocji.
 

 
a najgorsze jest to, że coś, co jest nam bardzo bliskie odchodzi. często bezpowrotnie.





siedzę, rozkminiam, jak ten świat szybko się zmienia. nim się obejrzysz wszystko jest inne, nieznajome. ludzie, którzy kiedyś byli blisko, dziś wydają się zupełnie obcy.





wiesz, nie obraziłabym się gdybyś wrócił.





taki mały, pierdolony sentyment, który nie pozwala w nocy spokojnie zasnąć.





uwielbiam, kiedy jesteś obok. wtedy nie liczy się nic, tylko Ty i Twój ciepły oddech na moim policzku.





a teraz patrz, jak ja się bawię i żałuj, że nie jestem Twoja.





jedyne, czego mi teraz potrzeba, to Ty i dwa krótkie, ale jak magiczne słowa, które wypowiadałeś przytulając mnie mocno i czule całując w czoło.






nie ma już Ciebie, nie ma już nas, nie ma już nic.





chyba obydwoje pogubiliśmy sie w szarej rutynie codzienności.





czuję, że cholernie mi Ciebie brakuje. nawet tak jakoś ciężej się oddycha bez Ciebie.





to my jesteśmy autorem swoich łez. przecież to nam zależy na kimś, kto ma nas ewidentnie gdzieś.





zamiast dobrze poukładanych myśli, jeden wielki burdel.
 

 
udaję, że dotykam chmur, wystawiając ręce za szybę pędzącego w oparach miejskich spalin samochodu.





próbuje zasnąć. myślę, co teraz robisz. myślę, o czym teraz myślisz. myślę, co teraz czujesz. myślę.. a przecież miałam zasnąć. znów masz nade mną przewagę.





nieustannie spoglądałam w jego oczy, by patrzeć na swoje szczęście.





gdyby tęsknił, to by powiedział. gdyby chciał, to by napisał. gdyby kochał, to by się umówił. bez żadnego 'ale'. a teraz to zapamiętaj.





od dzisiaj obiecuję sobie, zapomnieć. przestanę obsesyjnie o Tobie myśleć wraz z każdym oddechem. nie będę wspominać Twojego spojrzenia podczas siedzenia na parapecie. koniec z planowaniem wspólnego życia z Tobą, podczas picia kakao. nie będę biec jak oszalała do telefonu, kiedy usłyszę jego dźwięk z nadzieją, że to Ty. przestanę wypisywać Twoje imię w każdym możliwym zeszycie. i nareszcie sobie uświadomię, że jesteś szczęśliwy, niezainteresowany i zajęty.





spojrzeliśmy na siebie, szukając słów, które nie istniały.





bo wystarczy jedno Twoje spojrzenie i znów wraca mi uśmiech.





usiadła po turecku na kanapie i jakoś nagle zamyśliła się, spoważniała. cała buzia jakoś jej zmierzchła, a oczy, iskrzące się aż do tej pory humorem, teraz się zamgliły.





byłam tak wkurzona, że nie wiedziałam, co robić. miałam ochotę rzucić czymś, żeby rozładować całą moją energię. zobaczyć, jak coś jebło o ścianę, identycznie jak moje serce, żeby rozwaliło się na drobne kawałki, głośny trzask, i plama pozostawiona na ścianie, w formie wspomnień.





i była zła na siebie, bo wciąż zerkała na Ciebie kątem oka.

 

 
nie liczy sie długość w związku a uczucie drzemiące między zakochanymi.


Codziennie popełniamy ten sam błąd oddając skrawek wnętrza ludziom, którzy w zupełności na to nie zasługują.



Przyjaciel to ktoś kto będzie się chciał z Tobą umówić nawet gdy masz bajzer w pokoju .


Jeśli masz w życiu choć jeden adres pod który zawsze możesz pójść i być pewien, że zostaniesz przyjęty. Jeśli znasz choć jeden numer telefonu pod którym zawsze się ktoś odezwie, bez względu na porę, bez względu na wszystko; to znaczy że jesteś naprawdę szczęśliwym człowiekiem.



Współczesny pierścionek zaręczynowy , to dwie kreseczki na teście ciążowym .




uważaj na słowa , bo można nimi zranić bardziej niż silnym uderzeniem.



Wrogów mi nie brak, bo tak to działa. Mój każdy sukces to ich osobisty dramat.



Przyjaciel to ktoś kto będzie się chciał z Tobą umówić nawet gdy masz bajzel w pokoju.

 

 
bo każdy wie jak boli upadek, ile łez kosztuje miłość,jak dobija samotność i ilu sił potrzeba by żyć.
 

 
NAJPIĘKNIEJSZE :C


 

 
chcę chłopaka, który trzymałby moją rękę bez przerwy, wprawiając wszystkie dziewczyny wokół w zazdrość. nie pozwoliłby mnie skrzywdzić. rzuciłby we mnie pluszowym misiem, gdybym zachowywała się idiotycznie, a potem obdarowałby mnie milionem całusów. robiłby z siebie idiotę tylko po to, bym się uśmiechnęła. opowiadałby o mnie swoim przyjaciołom z uśmiechem na ustach. kłóciłby się ze mną o głupie rzeczy, by potem przepraszać mnie kupując kinder niespodzianki. liczyłby ze mną gwiazdy. byłby moim najlepszym przyjacielem. nigdy, przenigdy nie złamałby mi serca.

 

 

wiesz dlaczego, gdy rysujesz serce, nigdy ono nie jest równe? bo zawsze jedna osoba kocha bardziej.
 

 
kocham te historie które układam przed snem, wraz ze łzami. wtedy jesteśmy w sobie tak zajebiście zakochani.
 

 
po prostu myślałam, że nie jesteś taki, jak wszyscy. pomyliłam się, znowu.
 

 
chcesz zapomnieć? nie dasz rady. choć nie wiem jakbyś chciał, nie wymażesz z pamięci kogoś, kogo kochasz.
 

 
-gdzie byłaś?
-na spacerze.
-chodź tu.
-proszę Cię, no.
-pachniesz męskimi perfumami, dziecko!
-pachnę miłością mojego życia, mamo.
 

 
nie nazywaj moich marzeń szaleństwem, jeśli sam oprócz szarej rzeczywistości nie masz nic więcej.





jest taki moment, kiedy ból jest tak duży, że nie możesz oddychać.





czas nie daje odpowiedzi, on tylko stawia kolejne pytania.





nie wołaj mnie. jestem trzy kroki do przodu. odwrócę się, ale nie cofnę. nie mogę wrócić.





bo czasami trzeba zostawić złe wspomnienia i iść dalej.





to nie świat Cię zabija, tylko ludzie dookoła.





nikt nie wie, gdzie są granice prawdy i fantazji.





być spadającą gwiazdą w czyichś marzeniach i spełniać każde życzenie.





tamto stało się niemym krzykiem, nic teraz nie mogę zrobić z przeszłością, z teraźniejszością pogodzić się trzeba.





jak brzmi Twój głos kiedy mówisz o czymś, co ma dla Ciebie ogromne znaczenie?





grzechów było wiele, dobrze wiem, nie jestem święty. jestem jedynie człowiekiem i cały czas popełniam błędy.
 

 
serce czy rozum? czego powinna słuchać? rozum podpowiadał, że powinna dać sobie spokój z tą miłością. on jej nie kocha. owszem, pragnie jej, może potrzebuje, może mu na niej zależy. łagodne uczucie w porównaniu z miłością.





niby krucha nadzieja, a potrafi podtrzymać na duchu.





czasami marzę o tym, by przesłać Ci bicie serca, wilgoć ust, ciepło dotyku, by przesłać cząstkę siebie, nadać ją sms-em, wystukać w kodzie znaków, które powiedzą więcej niż słowa.





gdzie są jej marzenia? pokaż, co tam chowasz w dłoniach..





weź mnie za rękę, zaprowadź mnie do hipermarketu, oprzyj o półkę z chipsami i zacznij całować bez opamiętania.





kobieta ma tyle siły, że zadziwi mężczyzn. dźwiga ciężary losu, rozwiązuje problemy, jest pełna miłości, radości i mądrości. uśmiecha się, gdy chce krzyczeć, śpiewa, gdy chce się jej płakać, płacze, gdy się cieszy i śmieje, gdy sie boi. jej miłość jest potężna. jedyna niesłuszna w niej rzecz to to, że często zapomina, ile jest warta.





niektórzy stawali na głowie by mnie uszczęśliwić i im się nie udawało. Ty wystarczy, że na mnie spojrzysz.. jestem najszczęśliwsza na świecie.





siedząc po turecku na parapecie, trzymam kubek kawy między nogami. zapalając papierosa obserwuję wschód słońca i uwierz, że wcale nie jesteś głównym tematem moich przemyśleń. jest nim Twoje bladoniebieskie spojrzenie.

 

 
mogłabym spróbować zakryć ból, wyjmując z kieszeni kilka uśmiechów.





chciałabym robić dwie, zamiast jednej, kawy o poranku. po przebudzeniu ubierać Twoją koszulę, zamiast mojego za dużego swetra. ogrzewać się w Twoich ramionach, zamiast pod kocem.





pokochać to największe ryzyko ze wszystkich. to oddanie swojej przyszłości i swojego szczęścia w ręce drugiego człowieka. to zaufanie bez reszty. to odsłonięcie swoich słabości. i tak, właśnie Cię kocham.





i często w nocy, gdy siedzę na parapecie z kubkiem gorącej czekolady, zastanawiam się, co teraz robisz? czy też patrzysz w to samo niebo? a może nie potrafisz usnąć i też o mnie myślisz?





chciałabym jeszcze raz zasnąć w ubraniach, zmęczona od śmiechu.





poprawianie poduszki, czy przekręcanie się z boku na bok nie pomoże. tutaj potrzebne jest Twoje 'dobranoc'.





lubię powiązywać pewne rzeczy ze sobą. w dzień, w którym Cię pokochałam dotarło do mnie, jak bardzo lubię kakao. kochałam Cię, a kakao uwielbiałam. potrafiłam pić je kilka razy dziennie. za każdym razem rozmyślając o Tobie. rzuciłeś mnie, a ja rzuciłam kakao. porównanie może się wydać prymitywne, jednak dla mnie jest szczególnie znaczące. w końcu mówi, o dwóch miłościach mojego życia.


 

 
nie chciałam Cię pokochać, naprawdę. przecież nigdy umyślnie nie spieprzyłabym sobie życia.





patrząc na księżyc, gdy zalewa noc łzami, wśród ciszy migocących gwiazd, w deszczu nocy łez. tak wygląda moja każda noc, w której nie ma Cię.





uwielbiam pisać do Ciebie wiadomości, których prawdopodobnie i tak nigdy nie wyślę. uwielbiam myśleć o Tobie wieczorami i analizować każde nasze spojrzenia z minionego dnia. uwielbiam wyobrażać sobie Ciebie jako kogoś, kim nigdy dla mnie się nie staniesz. uwielbiam słuchać tego, co o Tobie mówią inni, poznając Cię w ten sposób . uwielbiam obserwować Cię na szkolnym korytarzu - to jak się zachowujesz, z kim rozmawiasz, co robisz w danym momencie. dzięki temu dowiaduję się o Tobie rzeczy, których nigdy bym nie poznała. uwielbiam patrzeć jak się uśmiechasz, gdy jesteś szczęśliwy. mogłabym wymieniać w nieskończoność. takie małe rzeczy, a dają człowiekowi tyle radości.





Twój pocałunek, sprawia że mój oddech jest coraz płytszy. zatrzymuje moje niemal niewyczuwalne tętno. powstrzymuje bicie mojego serca. muszę przyznać, że ta kilkusekundowa śmierć jest całkiem przyjemna.





ten cholerny brak odwagi, aby się uśmiechnąć, aby powiedzieć jesteś dla mnie wszystkim.





może o tym nie wiesz, ale lubię patrzeć jak się śmiejesz.





a wieczorami leżała na trawie wpatrzona w gwiazdy, myśląc o nim. zastanawiała się, co powie, gdy już się spotkają, układała w głowie całe dialogi. a nigdy nie odważyła się nawet powiedzieć mu cześć.
 

 
naprawdę uważasz, że kiedy powiesz mi zapomnij o nim, to przestanie boleć mnie serce? to tak, jakby Ciebie rozbolała głowa, a ja powiedziałabym Ci naklej sobie plaster.





wystarczająco pewna siebie by marzyć, za mało by zrobić pierwszy krok.





bądź kimś, kto usiądzie obok i wysłucha mnie bez otwarcia ust. bądź kimś, kto przytuli, gdy zobaczy chwiejącą się łzę na koniuszku mojej rzęsy. bądź kimś, kto zawsze będzie po mojej stronie, chociażbym dokonywał najgorszych decyzji i robił największe błędy świata.





chciałabym do Ciebie podejść. powiedzieć że tęsknie. tak po prostu.





miłość to fizjologiczna psychoza. całkowite zawężenie procesów poznawczych i intelektualnych. zaburzenie świadomości. rozszczepienie emocji i działania. bywa nieuleczalna.





zanotowała w pamięci, żeby kupić tusz wodoodporny. może właśnie po to wynaleziono wodoodporne tusze. nie na basen - na rozstania. wydłuża ,pogrubia i maskuje to, że twój świat kruszy się jak stare ciastko.





przeglądając się w filiżance kawy, dochodzę do wniosku, że nie warto nadwyrężać kanalików łzowych na takich osobników jak on.





wybacz moją kretyńską euforię na Twój widok i te kompromitujące świeczki w moich tęczówkach. staram się powstrzymać zachwyt Twoją osobą, ale uwierz, że nie jest mi łatwo. przepraszam za mój paraliż, ale widząc Cię zapominam o Bożym świecie.

 

 
a najgorsza jest świadomość, że mogło się nam udać.





już zapomniałam jakie to uczucie, gdy odzywał się codziennie.





bezsprzecznie, nic nie trwa wiecznie.





nie ufam nikomu. kocham tylko tych, co na to zasłużyli.





masz takie smutne oczy, czyżby zgasła w nich nadzieja?





w pewnym momencie , człowiek jest tak przyzwyczajony do samotności, że boi się zakochać.





w gruncie rzeczy na nic nie mam ochoty, bez przerwy tylko udaję. odporna na wszystko, cholera.





im słabsza jesteś, tym silniejszą udajesz.





potykamy się o próg swych marzeń.





sama już nie wiem, co dokładnie zrobiło ze mną życie.





pytasz, jakie blizny najdłużej się goją? te po szczęściu.
 

 
nie wiem, czy to świat zwariował, czy to ja łapię lekką schizofrenie i dziwnego doła.





pytasz co u mnie? trochę się pozmieniało. swoje rozjebane życie powoli składam w całość.





uśmiech na twarzy? jeszcze się sparzysz. na drugi raz już ręka Ci zadrży.





to przykre, że czas ma tak wielką władzę nad nami.





i wyobraź sobie, że kiedyś patrzyli sobie w oczy.





nie rób sobie krzywdy przez rzeczy, na które nie masz wpływu.





jak Ci się układa? mam nadzieję, że jest git, i że w przeciwieństwie do mnie jakoś w nocy śpisz.





popełniamy błędy, bo życie ma zakręty. to jest logiczne.





chodź ze mną, chociaż zupełnie nie wiem dokąd. chodź ze mną, by sens nadać życia krokom.

 

 
nie porównuj mnie do dnia letniego, ani nocy bezwietrznej. Wystarczy mi określenie 'Twoja'.





bo jestes sensem mojego istnienia.





ciekawe, czy też uśmiecha się do ekranu, gdy dostaje wiadomość ode mnie, jak ja, gdy dostaje każdą od niego.





tak chcę, być Twoją ostatnią myślą wieczorną.





nawet kiedy próbuję się na Ciebie wkurwić, Ty zawsze zamykasz mi usta pocałunkiem, bo wiesz, że przez to mięknę.





bo gdybyś tylko wiedział jak piękne są Twoje oczy, sam byś się w nich zakochał.





nikogo wspanialszego nie znajdę w żadnej romantycznej opowieści.





rzadko mamy wpływ na to, kto pojawi się w naszym życiu, ale czasem mamy po prostu szczęście.





a ten Twój cudowny kolor oczu niedługo, cholera, wyprowadzi mnie z równowagi.





tak słodko, obudzić się rano przez dźwięk nadchodzącej wiadomości. otworzyć oczy i zobaczyć jak światło wpada do pokoju. zobaczyć na telefon i mimowolnie się uśmiechnąć czytając sms dzień dobry śpiochu. ;p jak się spało śliczna? ;*. później, nawet jeżeli coś pójdzie źle, to i tak się tego nie odczuwa. ten czar słodkiego przebudzenia trwa przez cały czas. a jeżeli, mimo wszystko straciłabym humor, to zaraz pojawia się ten 'czarodziej' i jednym całusem przywraca mi szczęście, radość i wiarę we własne siły. i jak tu nie wierzyć w spełnienie marzeń?
 

 
chcę być z Tobą, ale czasem nie potrafię, sama pogodzić się z moimi myślami.




Sądziłam, że jestem odporna na miłość, ale zjawiłeś się ty , znowu




Nie ważne którą droga pójdziesz, ważne z kim tę drogę przejdziesz.




Serce, a teraz zrozum, że On będzie tylko twoim kolegą.




Teraz się pozbierałam. Nie jestem już tak perfekcyjna jak wcześniej, nie potrafię już tak pięknie żyć, nie potrafię szczerze się śmiać. Ale jestem. Wstaje z łóżka żeby przeżyć kolejny cholernie pusty dzień. Nie utrudniaj mi tego. Nie wracaj.




Byłeś pierwszym, którego pokochałam, pierwszym którego straciłam




Były momenty gdy tak cholernie Cię potrzebowałam, gdy cały ten ból skupiał się w klatce piersiowej i przygniatał nie pozwalając oddychać. Nie było Cię wtedy, nie było w tych najgorszych chwilach,gdy wypuszczałam z rąk swoje życie. Co robiłeś kiedy ja wytyczałam na nadgarstkach kolejne ścieżki bólu? O czym myślałeś wtedy kiedy ja leżałam nago na zimnych płytkach łazienki i próbowałam się przekonać, że to wszystko ma jednak sens, a pragnienie śmierci to tylko przejściowy okres. Nie słyszałeś mojego płaczu przeplatanego z krzykiem. Zabrakło Cię, a teraz wracasz ,gdy już nauczyłam się być silna. Nie po to umierałam kilka miesięcy temu żebyś teraz to spieprzył.




Wróć, to już przestało byc śmieszne




chcę mieć wszystko, albo nic. nie umiem żyć na pół.




miejmy odwagę spróbować. może to akurat miłość.
 

 
beztrosko patrzę na Ciebie, jak kilkuletnie dziecko zapatrzone w obrazek. napawam się Twoim widokiem, a podświadomość tylko mi cicho uświadamia, że tak naprawdę nigdy nie będziesz mój. wybacz moje irracjonalne łzy, które stają mi w oczach na Twój widok. świadomość, że jesteś tak blisko, a jednak tak daleko nie daje za wygraną.





zdecydowanie za wiele o Tobie myślę. zbyt często i zbyt intensywnie. wychodzę z domu z kubkiem herbaty w dłoni. ubieram sukienkę tył do przodu. maluję usta tuszem do rzęs. zamiast tematu lekcji wpisuję Twoje imię. nie potrafię się skupić na normalnym funkcjonowaniu. powinieneś czuć się winny. powodujesz paraliż moich szarych komórek.





ostatnio zaczęłam uświadamiać sobie, że moje życie jest jakieś powierzchowne. zamiast żyć, prześlizguję się obok tego, co istotne. nie wiem, co jest istotne, bo nie mam czasu, by się temu przyjrzeć, dotknąć, dopasować do siebie. ciągle jestem w biegu. mój świat to jedna wielka karuzela i od jazdy na niej szumi mi już w uszach i robi mi się niedobrze.





telefon wibruje. słyszę swój śmieszny dzwonek ogłaszający nadejście sms'a. spoglądam na wyświetlacz 'masz jedną nieodebraną wiadomość'. nadawca: ON. treść wiadomości: . i do końca dnia jestem najszczęśliwsza dziewczyną na świecie. oto jak głupi buziak może wprowadzić w stan euforii.





chcę, żebyś był obok. nie musisz kupować co wieczór kwiatów, organizować romantycznych kolacji, czy szalonych wycieczek. nie musisz zapewniać, że naprawdę mnie kochasz i udowadniać tego na każdym kroku. wystarczyłoby mi Twoje najpiękniejsze spojrzenie i pocałunek, który czułabym przez resztę dnia na ustach.





mieli bardzo prosty plan ; być razem do końca życia. plan, co do którego wszyscy z ich kręgu zgodziliby się, że jest jak najbardziej realny. byli najlepszymi przyjaciółmi, kochankami i bratnimi duszami i wszyscy uważali, że bycie razem jest ich przeznaczeniem. ale tak się złożyło, że pewnego dnia przeznaczenie bezdusznie zmieniło zdanie.





to zawsze przychodzi tak zupełnie niespodziewanie. wmawiasz sobie, że na pewno się nie zakochasz i orientujesz się nagle, że wpadłaś po uszy i chyba już za późno. potem pewnie będziesz cierpieć, bo to miłość bez wzajemności, prawda? zostanie Ci parę wspomnień i jego śmiech, gdy mówiłaś coś, nawet zupełnie niezabawnego, a on się śmiał, żeby sprawić Ci przyjemność, potem nazywał kretynką, Ty jego biłaś po głowie i ganialiście się w deszczu. i zostaje Ci tylko tyle i już jest za późno na wmawianie sobie nie zakocham się w nim.
 

 
-mam plan.
-jaki? -masz zrobić wszystko, żebym sie w Tobie zakochała do szaleństwa. zrobisz to?
-masz to jak w banku.





on: czemu się nie odzywasz? nie możemy mieć ze sobą kontaktu, mimo że nie jesteśmy już razem?
ona: nie, bo mam juz dosyć budzenia się za wcześnie i zasypiania za późno. długich przepłakanych nocy i ciągłych wspomnień o Tobie. walczę z sobą żeby zabić wszystkie uczucia, które mam dla Ciebie i, żeby o Tobie zapomnieć, pozwól mi wygrać.
on: też za Tobą tęsknię.





-on nawet mnie nie widzi.
-a może Ty nie widzisz, jak patrzy?





-co Ty robisz?
-zjadam bombki.
-co Ty robisz, idiotko?
-chce zatłuc serce.





-a co tak robisz?
-myślę o Tobie.
-a dokładniej?
-o tym, co bym zrobił, gdybym Cię stracił.
-i co wymyśliłeś?
-po prostu nic bym nie zrobił. nie płakał, nie żałował.
-hę?
-bo bym umarł, przecież bez serca nie da się żyć.





-minęło pół roku, a Ty dalej zapluwasz się herbatą, gdy go widzisz.
-czas jest przeciwko mnie.
-po prostu nie chcesz o nim zapomnieć.
-problem w tym, że ja nie mam o czym zapominać. nie łączyło nas nic, o prócz paru przypadkowych rozmów, uśmiechów i dróg. po prostu.